Pączki z nadzieniem różanym
Pączki na Tłusty Czwartek będą zawsze kojarzyć mi się z dzieciństwem. Rytuał wieczornego smażenia pączków, kiedy poszłam już spać, żebym nie kręciła się przy dużej ilości rozgrzanego tłuszczu. Oczywiście wtedy najmniej chciało mi się spać, bo wiedziałam, że w kuchni dzieją się czary mary. Następnego dnia o poranku szybki bieg do kuchni, a tam na stole pyszniła się cała góra pączków.
Z czasów studenckich za to pamiętam długie, długaśne kolejki do najlepszych poznańskich cukierni, ale każdy czas oczekiwania był wynagradzany ciepłymi jeszcze, cudownie pachnącymi pączkami. Najlepszymi, bo z konfiturą różaną.
Uwielbiam domowe rytuały i tradycje, przeżywane na nowo przez każde pokolenie w rodzinie. Wspólne chwile radości i wyczekiwania.
Zapraszam dziś na klasyczne pączki z nadzieniem różanym. Tu też pojawia się odwieczny dylemat: cukier puder czy lukier? Ja zawsze wolałam cukier puder, a lukier zdrapywałam z pączków już jako dziecko.
Składniki (na ok. 20 pączków):
- 500 g mąki pszennej
- 50 g drożdży świeżych (lub 21-25 g drożdży suchych – trzy paczki)
- 60 g cukru
- 250 ml mleka
- 3 żółtka
- 1 całe jajko
- 3 łyżki oliwy lub 50 g stopionego masła
- pół laski wanilii (lub 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii)
- pół kieliszka spirytusu
- sok i skórka otarta z pół cytryny cytryny
- 1/4 łyżeczki soli
- tłuszcz do smażenia
- konfitura różana do nadzienia
- cukier puder do posypania lub lukier (łączymy 1 szklankę cukru pudru z 2 – 3 łyżkami gorącej wody)
Przygotowanie:
Przygotowujemy rozczyn z drożdży, łyżki cukru, 10 dag mąki i 1/4 szklanki mleka (jeśli używamy suchych drożdży, dodawanie cukru nie jest konieczne). Zostawiamy do wyrośnięcia. Ucieramy jajko i żółtka z cukrem, a następnie dodajemy resztę mąki i mleka, rozczyn, wanilię, sok i skórkę z cytryny. Wyrabiamy do uzyskania gładkiego i lśniącego ciasta, po czym dodajemy roztopiony tłuszcz. Formujemy kulę, odstawiamy do wyrośnięcia na 10-15 minut, a gdy zacznie rosnąć, ponownie wyrabiamy.
Wałkujemy ciasto i kroimy szklanką kółka. Na kółku kładziemy konfiturę, przykrywamy drugim kółkiem, ugniatamy po bokach, formujemy kulki (najlepiej zwinąć ciasto pod spód, a górę zostawić gładką). Można również nabierać ciasto łyżką, samemu formować krążki i lepić kulki. Moje doświadczenia z wersją pierwszą są lepsze. Możemy również nadziewać pączki po usmażeniu, jeśli chcemy uniknąć wycieku konfitury podczas smażenia, wtedy tylko zostawimy w pączkach dziurki.
Zostawiamy pączki na chwilę do wyrośnięcia, smażymy w głębokim tłuszczu po obu stronach. Odsączamy na papierowym ręczniku, posypujemy cukrem pudrem albo polewamy lukrem.
Smacznego!
Przepis pochodzi z Moich Wypieków.
































































