Placuszki na sodzie
Oto mój smak dzieciństwa. Będąc małą dziewczynką, spędzałam często wakacje u babci na wsi. Babcia jako kuchenna mistrzyni potrafi wyczarować różne cuda, a wśród nich małe, niepozorne placuszki w kształcie trójkątów, robione na sodzie. Pod wpływem wysokiej temperatury smażenia w głębokim tłuszczu pięknie rosną, tworząc w środku pustą kieszonkę, idealną na konfitury truskawkowe, malinowe czy prażone jabłka z cynamonem. Pamiętam, jak podjadałam już surowe ciasto i z niecierpliwością przebierałam nóżkami w oczekiwaniu na smakołyki. A potem jadłam, jadłam i jadłam, ku uciesze babci (a ogólnie straszny był ze mnie niejadek).
Niektórzy nazywają je fajercarzami, inni proziakami, a dla mnie zawsze będą po prostu trójkątami.
Smaki dzieciństwa. Każdy jakieś ma. Te placuszki zawsze będą przenosić mnie myślami na wieś, do krainy jezior i pól.































































